Archive for Czerwiec 2010

O tym, co można robić w perfekcyjny dzień…

Czerwiec 15, 2010

…śpiewał Lou Reed. Przepiękną piosenkę „Perfect day” nowojorski rockman (który nie potrafił śpiewać ale robił to wspaniale) napisał w 1972 roku. Znalazła się ona na jego drugiej solowej płycie (po okresie działalności w The Velvet Underground) – „Transformer”.

Piosenka ma niesamowicie proste słowa. W tej prostocie tkwi cała siła jej wyrazu. W perfekcyjny dzień według Lou Reed’a po pierwsze pije się słodkie wino Sangria w parku, z kobietą u boku (nawiasem mówiąc wersja nie do zrealizowania na krakowskich plantach bez obawiania się o mandat), a gdy się ściemni można iść do domu. Można tez odwiedzić Zoo i karmić zwierzęta (wersja również nie do zrealizowania w krakowskim Zoo na Woli Justowskiej). Na pewno trzeba obejrzeć film wieczorem. I do domu.

Oh it’s such a perfect day,
I’m glad I spent it with you.
Oh such a perfect day,
You just keep me hanging on,
You just keep me hanging on.

Wszystkie problemy znikają w perfekcyjny dzień, a bohater tekstu piosenki zapomina o tym kim jest, myśląc że jest kimś lepszym, kimś dobrym – oczywiście – piosenka ma drugie dno. Jeden z internautów tak skomentował jej przesłanie w serwisie youtube:

This song is so utterly depressive. Masterfully used on Transpotting. I guess you need to have been there to understand. But the hints are all around. „You just keep me hanging on” i.e. you are one of the little reasons I pick not to kill myself „I Thought I Was Someone Else, Someone Good.” i.e. thanks for helping me forget for a second the shitty human thing I am.

Wersja oryginalna z albumu „Transformer”:

Wersja na żywo w duecie wokalnym z Elvisem Costello:

Jeszcze inne wykonanie Lou Reeda na żywo (gdzie zmienione zostały nieco słowa piosenki):

Reklamy

3 piosenki o alkoholu

Czerwiec 15, 2010

Alkohol to świetny temat na piosenkę. Jedną z nich zwykł śpiewać słynny irlandzki wirtuoz gitary i wokalista, autor muzyki i tekstów Rory Gallagher (1948 – 1995).
„Too much alcohol” to porywający blues, który opowiada historię człowieka, który poszedł na 31 ulicę po dzban alkoholu. Poprosił cżłowieka, który mu go dawał, aby ten wlał tam trochę wody, lecz on nie zrobił tego. Bohater piosenki pił więc ten „czysty alkohol” („straight alcy”) i poszedł dalej spacerować ulicą. Jego oczy zrobiły się ciężkie i prawie zasnął. W dalszej części utworu Rory wylicza: 91, 92, 93 i tak do 100% alkoholu, który podaje mu barman. „I said make it one hundred per cent and I won’t feel no pain at all”.

Kolejna piosenka pochodzi z repertuaru amerykańskiego zespołu punkowego Dead Kennedys, który działał w latach 1978 – 1986, a nastepnie został reaktywowany w 2001 roku.
„Too drunk to fuck” – tytuł mówi sam za siebie. Ostry tekst opowiada o przygodach uczestnika alkoholowej imprezy, który tańczył całą noc, wypił 16 piw i zaczął bójkę. Po tych wszystkich przygodach był już niestety zbyt pijany aby uprawiać seks z dziewczyną (którą pewnie przypadkowo poznał na opisywanej imprezie). Jego „jedynym zbawieniem” może być tylko to, że nigdy już jej nie zobaczy.
Gdy ukazał się singiel z „Too drunk to fuck” wiele sklepów muzycznych odmawiało jego dystrybucji. Warto też wspomnieć o świetnym coverze tego utworu nagranym przez francuską grupę Nouvelle Vague (dla odmiany ze zmysłowym kobiecym wokalem) – tutaj.

Trzeci utwór, tym razem w języku polskim, napisał Wojtek Waglewski. „Papierosy i gin” zespołu Voo Voo, które oryginalnie ukazały się na płycie „Łobi Jabi” w 1993 roku, mówią o nocnym spleenie towarzyszącym zażywaniu wymienionych w tytule używek. Jednak jest w tym utworze akcent optymistyczny – „I tak dość smutno mi, to wszystko przez noc, to wszystko przez gin. Ale to nic, bo Bóg sprawi, że w postaci twej duch odwiedzi mój sen”. Poniżej wersja z koncertu w Kazimierzu Dolnym, z 1995 roku.